sobota, 2 czerwca 2012

VIII Rajd Nysa - dobry początek przygody

W ostatni weekend maja wybrałem się razem z moim przyjacielem Przemkiem, który jest moim pilotem od debiutu na Torze w Tychach, na rajd do Nysy. Musze zaznaczyć, że nie w celach turystycznych ani na oglądarkę, tylko po to aby wystartować w tej ciekawej imprezie organizowanej na Opolszczyźnie. Ósma już edycja tej imprezy zlokalizowana została jak przystało na Nysę u Pawła Dytko. Na trasie o długości 120 km zlokalizowano 9 odcinków, które jak się poźniej okazało były bardzo zmienne, zarówno pod względem nawierzchni jak i konfiguracji.  Na liście zgłoszeń 31 zawodników, a więc było się z kim ścigać. W klasie mieliśmy 5 samochodów. Peugeota 106 Gracjana Greli, który był od początku poza naszym zasięgiem, dwie Hondy CRX i kolejnego Colta. Od początku chciałem powalczyć o dobre miejsce w klasie i być w pierwszej dziesiątce generalki.  My przyjechaliśmy do Nysy Mitsubishi Coltem – typowa seria, nic w nim nie robiłem, jak stał tak zapakowaliśmy kaski i przyjechaliśmy się pościgać.

Było naprawdę ciekawie, bo wymagające odcinki okazały się dla niejednego wyjadacza naprawdę trudne. Zdecydowaliśmy, że nasz debiut w rajdzie z wieloma odcinkami potraktujemy bardzo serio. Przyjechaliśmy już o 7.30 na otwarcie biura, odebraliśmy dokumenty, szybkie BK no i jazda na zapoznanie. Opisaliśmy wszystkie trasy, nagrywając je kamera onboard. To było dobre posunięcie. Przed startem mogłem zobaczyć jeszcze z 10 razy całą trasę odcinków jakie zaraz mieliśmy pojechać. Przemek zanotował sobie moje uwagi co do trasy i byliśmy gotowi do startu.

Start honorowy zawodów odbywał się na Nyskim rynku. Była brama, był komentator, wszystko bardzo fajnie profesjonalnie. Jeszcze parę lat wstecz. Startowałem z tego rynku podczas Rajdu Festiwalowego jako samochód „0” na prawym fotelu z Krzyśkiem Szicem. Fajne wspomnienia wróciły, ale ja cieszyłem się, że w końcu to ja siedzę za kierownica i mogę sprawdzić się w walce, z której de facto jestem bardzo zadowolony.

Start i jedziemy na pierwszy odcinek. Przemek dyktuje trasę dojazdu do próby, ja już zacieram ręce na start i trochę emocji i adrenaliny. Jesteśmy czekamy i już 5, 4, 3, 2, 1 jedziemy. Pierwsza próba była dosyć ciekawa. Trelinka, bardzo brudna, auto trzymało się nawet nieźle. Pojechaliśmy bardzo czysto bez błędu ale wiedziałem, że można szybciej. Kolejna próba no i piach, brudny asfalt, szuter. Tu było mnóstwo zabawy podczas wszystkich trzech przejazdów. Tego bałem się najbardziej nie wiedzieć czemu. Okazało się wcale nie takie trudne. Przyzwyczaiłem się do jazdy po luźnej nawierzchni i drugi i trzeci przejazd były kozackie.





Ostatni odcinek robił na wszystkich największe wrażenie, bo ponoć był trudny. Cały po asfalcie, czyli to co ja lubię najbardziej. Czułem się na nim idealnie. Ciasne wąskie uliczki, trzeba było zaciągnąć ręczny nawrócić, szykana, no wszystko to co powinno się znaleźć na odcinku. Pierwszy przejazd – bajka. Kolejny poprawiliśmy o 5 sekund, a ostatni jeszcze o sekundę.

W ogóle każdy odcinek podczas każdej pętli był poprawiany, czyli progres jak najbardziej do przodu. Czułem się wraz z kolejnymi próbami jak ryba w wodzie. Tego dnia chciało mi się jeździć i robiłem to najlepiej jak potrafiłem. Przemek spisał się na medal. No była jedna pomyłka – przy mecie 4 odcinka 2 pętli krzyczał mi żebym jeszcze do mety dojechał szybciej no i co, przelecieliśmy metę. 5 sekund kary i przez to na koniec rajdu straciliśmy 6 miejsce w generalce. Ale co tam i tak byliśmy strasznie szczęśliwi.

Radość w aucie po ukończeniu ostatniego przejazdu 9 odcinka, była mega. Przybiliśmy piątkę i pojechaliśmy do bazy rajdu.

Tam oczekiwanie na wyniki. Po 2 pętli byliśmy na 8 w generalce i to już był dla nas sukces. Szczęście przyszło z wywieszeniem wyników. 7 w generalce rajdu i 2 w klasie do 1600 cm3. Sukces. Tak przy okazji to mieliśmy numer startowy 7, więc jakoś fajnie się to wszystko ułożyło. Dla mnie najcenniejsze były słowa Przemka na koniec, że zrobiłem na nim wrażenie moją jazdą, a zwłaszcza podczas dwóch ostatnich odcinków, które pojechałem no powiedzmy prawie idealnie.



Rozdanie nagród miało miejsce na rynku przy bramie startowej. Wszyscy zawodnicy stanęli poszeregowani na klasy i zwycięzców, fajnie, było dużo ludzi, były puchary - my otrzymaliśmy je od Pawła Dytko. fajna uczucie. Ja wręczałem kiedyć Pawłowi jak startował na Górze Św. Anny, a teraz role się zamieniły. Naprawdę było warto wystartować.

Pierwszy start w KJS Opolszczyzny i tak dobre miejsce cieszy i musze powiedzieć wkręca na maxa. Już znalazłem kolejną imprezę na którą chcę pojechać i potrenować. Niestety Rajd Festiwalowy w Opolu mi przepada bo jestem na GSMP Limanowa, ale w kolejnych rajdach z pewnością mnie zobaczycie.

Chciałem tu podziękować tacie za pomoc w przygotowaniu się do rajdu, Piotrkowi Andrejszyn za pożyczenie kół na zapas no i Przemkowi za wspólną jazdę jako załoga.

 


Pozdro,
Łukasz

czwartek, 31 maja 2012

Inauguracja GSMP w Korczynie – było mocno


Od ostatniego wpisu minęło trochę czasu, ale przyznam, że nie zmarnowanego. Ostatnie trzy tygodnie upłynęły mi pod znakiem GSMP czyli Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski, a konkretniej mówiąc inauguracji sezonu 2012, jaki miał miejsce w Korczynie. Powiem krótko na samym wstępie – czekałem 5 lat na taką inaugurację, a chyba całe swoje życie na tak wspaniałą zabawę, rywalizację i nadmiar pracy jaki dzięki zawodom 9 Wyścigu Górskiego Prządki 2012 miałem, mam i sądzę moja ekipa będzie miała przez cały sezon.
Ja i Andi 
Zacznijmy od początku. Już od stycznia w rozmowach z zawodnikami i organizatorami zapowiadałem, że to będzie wyjątkowy sezon. Przeczucie, raczej nie. To potwierdzone informacje. Można powiedzieć miałem nosa i wszystko się sprawdziło. 11 maja zobaczyłem listę zgłoszeń i około 80 nazwisk – zrobiło wrażenie. Cieszył się mój przyjaciel Marcin – Dyrektor GSMP Korczyna, cieszył się cały Automobilklub Małopolski w Krośnie. Cieszyli się również kibice, bo będzie co pooglądać, no i zawodnicy zaczęli cieszyć się 16 maja kiedy opublikowaliśmy listę zgłoszeń. 83 nazwiska – rekord inauguracji sezonu. Klasy napompowane, w czołówce 8 samochodów Open+2000 i 20 czteronapędówek, które zapowiadało ostrą walkę.

Cieszyłem się również ja i wiedziałem, że 83 nazwiska zapowiada dla mnie i całej ekipy Team Promotion i www.wyscigigorskie.pl naprawdę pracowity sezon, co potwierdziło się podczas zawodów. Podczas GSMP Korczyna firma Team Promotion prowadziła biuro prasowe zawodów i zajmowała się pełną obsługą medialną, więc nasza praca rozpoczęła się już od 1 maja.

Kiedy pojawiłem się na zawodach i zacząłem rozmowy z zawodnikami, których nie widziałem kilka miesięcy, okazało się, że każdy chce wygrać. No tak każdy chce ale tylko jeden może być zwycięzcą. Każdy był pewny swego.

Wracamy jednak do inauguracji sezonu. Organizator muszę przyznać sprawił się na 5+. Były imprezy towarzyszące, były wspaniałe zawody, które poszły zgodnie z harmonogramem. Byli kibice, dopisali zawodnicy, no i jak to bywa w Korczynie pogoda nie zawiodła – od piątku było słonecznie, ale tradycji stało się zadość i w niedzielę spadł deszcz podczas podjazdów wyścigowych.

Piątek to dzień badania kontrolnego, odbioru administracyjnego i imprez towarzyszących, jakie w organizacji Automobilklubu Małopolskiego wpisały się już w zawody Korczyny i Załuża. Trochę informacji o bezpieczeństwie ruchu drogowego, pogadanki, zaangażowanie WORD w Krośnie, to wszystko idzie w dobrą stronę. Z pewnością przyciąga i młodych i starszych. W piątek, moja ekipa zajmowała się wydawaniem akredytacji dla dziennikarzy, których pojawiło się na zawodach ponad 40.

W sobotę wszystko ruszyło z kopyta zgodnie z planem. Już od 8.00 na rynku w Korczynie stały namioty zawodników, w tym i nasz www.wyscigigorskie.pl, w którym Sebastian, prowadzi relację online, tu kibice i zawodnicy mogą obejrzeć onboardy, wywiady i materiały filmowe związane z daną runda GSMP przygotowane przez Team Promotion. Teraz możecie kupić u nas także koszulki GSMP www.wyscigiorskie.pl, aby wszyscy nas widzieli.



Ja od rana, aż do niedzieli wieczora podróżowałem po parku serwisowym z kamerą i mikrofonem, produkowałem się do mikrofonu na starcie, opowiadając kibicom o tym co usłyszałem u zawodników. Jednym słowem do domu dotarłem wykończony. To był chyba najcięższy weekend dla ekipy Team Promotion od 2007 roku, ale każdy spisał się na medal, za co muszę podziękować całej ekipie i wszystkim ,którzy nam pomagali.

Na medal spisali się też zawodnicy, którzy stworzyli wielkie wyścigowe show. Na wstępie mówiłem, że czekałem aż 5 lat na taką inaugurację i całe życie żeby zobaczyć takie zawody. Dlaczego? Była rywalizacja. Po raz pierwszy nie było jednego dominatora. Tu mogło wygrać blisko 5 zawodników, którzy stoczyli walkę jak Gladiatorzy w Koloseum. Już od pierwszych podjazdów Tomek Mikołajczyk pokazał wszystkim, że w tym roku będzie liczył się w walce o tytuł. Sobota była jego. Podium przywróciło uśmiech na jego twarzy. Kolejny gladiator w Różowej Panterze, czyli Olek Michałowski. Niby dwa dni przed zawodami wybuchł silnik, ale ja nie widziałem Olka w lepszej dyspozycji. Sobota na drugim miejscu w generalce, a niedziela wymarzone zwycięstwo na otwarcie sezonu. Tak więc pierwsze miejsca zostały podzielone – Mikołajczyk/Michałowski. Musze dodać, że w niedzielę Mikołajczyk wykręcił rekord trasy, a inni zmieścili się w sekundzie a nawet więcej w 400 tysięcznych.



Kolejni wojownicy – Andrzej Szepieniec, wyglądało na to że utrze nosa Mikołajczykowi i Michałowskiemu. Niestety w sobotę walczył z autem, a niedzielę spisał na straty. Tak czy inaczej zaliczył świetny weekend stając w sobotę na 3 miejscu a w niedzielę na 4. Jeździć zaczęło Subaru Impreza Marcina Bełtowskiego, który wymienił się miejscami z Szepieńcem. A więc mamy już 4 zawodników, którzy powalczą o tytuł. Tuż za pierwszą czwórką mamy tego o którym nie wspomniałem do tej pory, a powinienem. Mariusz Stec, tym razem 6 i 5 w generalce, jechał słabym samochodem, a nowy miejmy nadzieję pokaże nam w Jahodnej. Ja już wiem, ale honory należą się Mariuszowi, żeby zaprezentować nową broń na 2012 rok. A więc 5 w walce o tytuł?

Mamy jeszcze szybkie N grupy – Rafała Grzesińskiego i Waldka Kluzę, którzy będą ostro walczyć. Oby podczas każdej rundy, bo kibice czekają na dużą dawkę adrenaliny. Na starcie w Korczynie zabrakło jeszcze kilka samochodów Open+2000, które z pewnością kibice zobaczą już w Jahodnej i Limanowej, ale nie chcę wyprzedzać faktów i niech to będzie niespodzianka, która zachęci do przyjazdu na zawody.

Ten wyścig był dla nas, czyli ekipy www.wyscigigorskie.pl, świętem. A co świętowaliśmy? 5 urodziny istnienia portalu www.wyscigigorskie.pl. To już 5 lat, podczas których nie opuściłem ani jednego wyścigu. Niezły wynik! Z tej okazji podczas zawodów pojawił się Andi Mancin z samochodem NASCAR i wyścigowym Lancerem Evo. Miałem również okazję pierwszy raz od dawna przejechać się po trasie w trakcie zawodów (przeważnie nie mam czasu podczas zawodów na takie atrakcje). Ale tym razem się udało.

W Korczynie pojawiły się również zabytkowe samochody w ramach Podkarpackiego Rajdu Pojazdów Zabytkowych. Dużo ciekawych samochodów, które podobały się kibicom. No właśnie KIBICE. Tylu kibiców nie widziałem już dawno podczas wyścigów górskich. Od startu do mety stał prawie że mur ludzi, którzy przyszli oglądać najszybsze polskie samochody i najlepszych zawodników w kraju. To było wielkie święto motorsportu, jakie mam nadzieję powtórzy się podczas każdej polskiej rundy GSMP w sezonie 2012.

Podsumowując, zawody w skali 10 punktowej oceniam na 9+. Była zabawa, rywalizacja, piknik, wielkie show i wyścigowy weekend na najwyższym poziomie. Gratuluje organizatorom. A tymczasem wracam do pracy, której po GSMP Korczyna mam mnóstwo. Teraz szykujemy się do Jahodnej, która będzie nowością dla nas i polskich zawodników. Do zobaczenia na trasie 9 i 10 czerwca.

Pozdrawiam,
Łukasz

Łukasz Strzelecki i Andi Mancin

niedziela, 6 maja 2012

Inauguracja Wyścigowego Pucharu Polski 2012

W miniony weekend 28-29 kwietnia, wybraliśmy się na inauguracyjne rundy Wyścigowego Pucharu Polski. Tor Poznań przywitał nas idealną pogodą do rozgrywania zawodów ale również do przygotowania naszych materiałów filmowych, po które pojechaliśmy na 1 i 2 rundę. Przy okazji cały zespół Team Promotion, zażył kąpieli słonecznej już na początku sezonu, więc liczymy, że podczas wszystkich rund WPP jak i GSMP w tym sezonie będziemy mieli równie dobrą pogodę do pracy jak podczas pierwszych dni długiego majowego weekendu.

Jak już pisałem, Wyścigowy Puchar Polski rozwija się bardzo szybko i energicznie. Podczas pierwszych zawodów jakie zostały rozegrane wyjątkowo jednego dnia (dwie rundy), kibice zgromadzeni na torze mieli okazję oglądać ponad 40 zawodników. Można powiedzieć dosyć mało, ale pierwsze dwie rundy 28 kwietnia, zostały ogłoszone na dwa miesiące przed rozpoczęciem sezonu, więc nie każdy zdołał przygotować wyścigówki do inauguracji. Po rozmowach z zawodnikami, liczę, że podczas 3 i 4 rundy pojawi się co najmniej 60 zawodników, co będzie rekordem frekwencji.



Tak czy inaczej, podczas pierwszych rund zobaczyliśmy wyścigi małych Seicento i Cinquecento, których wystartowało do wyścigu w ilości 17 aut. Zawody otwierające sezon na torach, były również inauguracją a zarazem debiutem wyścigowych Kii Picanto. Swoje siły sprawdzali Krzysiek Steinhof, Kuba Sudoł i Janusz Komorowski. Autka prezentowały się bardzo fajnie, a na torze okazały się małymi bolidami.

Oprócz małych aut, mogliśmy obejrzeć typowo wyścigowe Clio, Hondy, Alfy, Ople i BMW no i Youngtimery, które zrobiły na mnie dosyć duże wrażanie. Kilka ciekawych BMW w tym białe 635 Dawida Bokieja, pomarańczowe BMW 320 E21 Łukasza Raweckiego no i Renault Alpine i Ford Escort Mk2 Arka Siewierskiego, który do tej pory startował w GSMP i podczas tego weekendu zadebiutował na torze.

W sobotę od samego rana wyposażeni w kamery, aparaty i mikrofony wyruszyliśmy na tor aby, zdobyć ciekawe ujęcia, jakie już na dniach pojawią się w relacji z zawodów oraz w klipach zawodników. To był bardzo intensywny dzień. Dwie sesje treningowe i dwa wyścigi wszystko razy dwa. W tym czasie zwiedziliśmy praktycznie wszystkie zakątki Toru Poznań, zrobiliśmy masę ciekawych ujęć. Zapraszam na www.wyscigowypuchar.pl, gdzie już w najbliższych dniach zobaczycie relację.

No tak, zapomniałem wspomnieć, że od 1 i 2 rundy WPP, rozpoczęliśmy również współpracę z portalem www.wyscigowypuchar.pl, na której publikowane będą nasze artykuły, relacje filmowe oraz materiały filmowe zawodników.

Zapraszam was do odwiedzenia kolejnych zawodów jakie zostaną rozegrane w ramach Wyścigowego Pucharu Polski już w ostatni weekend czerwca. To będą zawody połączone wraz z WSMP i FIA CEZ Trophy. Więc na pewno nie zabraknie wspaniałych szybkich samochodów, formuł, aut GT i ciekawostek dla każdego kibica.



Przy okazji załączam wam kilka fotek które udało mi się cyknąć na Torze Poznań. 


Pozdrawiam,
Łukasz

niedziela, 8 kwietnia 2012

GSMP magnesem dla zawodników i kibiców


Na początek chciałem życzyć wszystkim Wesołych Świat, spełnienia wszelkich marzeń, tych prywatnych i sportowych no i mokrego dyngusa, który zdarzy się tylko w poniedziałek wielkanocny.

Dzisiaj tak jak obiecałem ostatnim razem wracamy do Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski. Chciałbym poruszyć sprawę frekwencji zawodników, kibiców i fenomenu jakim stały się rundy GSMP w ubiegłych latach i mam nadzieję, będą dalej zaskakiwać wszystkich dookoła.

Co przyciąga nowych zawodników do GSMP? Zadaję sobie to pytanie od dłuższego czasu i odpowiedzi znalazłem kilka, do tego każda ma wpływ na postawione powyżej pytanie.

Niewątpliwie przesłanką, która stała się chyba decydującą przy wyborze GSMP, dla niejednego zawodnika były finanse. Zgadza się to pieniądze w tym sporcie decydują o wszystkim. Wyścigi górskie są dość tanią ale za to widowiskową konkurencją sportu samochodowego. Policzmy na szybko ile może kosztować nas sezon startów:

1.       Licencja – to koszt ok. 1500 zł
2.       Wpisowe – mamy 7 wyścigowych weekendów x 1000 zł = 7000 zł
3.       Paliwo do samochodu – średnio na 50 km jazdy niech kosztuje nawet 300 zł x 7 = 2100 zł
4.       Dojazd na zawody – różnie ale średnio 500 zł x 7 rund = 3500 zł
5.       Nocleg – przy ekipie 4 osobowej to w zależności od miejsca ok. 400 zł x 7 = 2800 zł
6.       Opony slick – komplet wystarczy wam nawet na cały sezon ale koszt to ok. 4000 zł,
7.       Opony deszcz – komplet na cały sezon, koszt to ok. 4000 zł w zależności od opony,
Fot. Artur Bysiek
To chyba podstawowe zaokrąglone koszty do których zaraz doliczymy bezpieczną kwotę na wydatki inne, które mogą nas spotkać podczas sezonu. Suma to 25 000 zł do której dodamy bezpieczne 5 000 zł. Czyli w kwocie 30 000 zł możemy śmiało bawić się pełny sezon wyścigów górskich, mając oczywiście samochód do tej zabawy. Czy to dużo czy mało? Możemy porównać do budżetów rajdowych i wychodzi nam że 30 000 zł to wydatek niejednego teamu, uwaga !!! tylko na jeden rajd. Czyli tak de facto wyścigi górskie (pełny sezon) kosztują tyle co jeden rajd RPP, czy RSMP słabym autem.

Tak więc, przyciąganie zawodników w dobie „kryzysu” jest naturalnym oddziaływaniem środowiska, które eliminując koszty, pozwala zawodnikom na starty w cyklu Mistrzostw Polski.

Mamy za sobą pieniądze, teraz przejdźmy dale. Sama forma zawodów przyciąga zawodników, którzy mogą spokojnie spędzić weekend poza domem. Nie trzeba poświęcać całego tygodnia na przyjazd, zapoznanie z trasa, testy przed każdym rajdem. GSMP jest dla ludzi, którzy na co dzień pracują, a na weekend chcieliby oderwać się od rzeczywistości i robić to co lubią najbardziej, czyli jeździć szybko samochodem.

Do weekendowej formy rozgrywania zawodów z pewnością dołożyłbym klimat jaki panuje w górach. Piknik motoryzacyjny, bo tak należy nazwać cykl GSMP, sprawia, że i kibice i zawodnicy bawią się świetnie podczas każdych zawodów. Na piknikowy klimat składa się kilka czynników. Pierwszy to park serwisowy tuż przed startem, do którego kibice mogą śmiało wejść podejść i z bliska przypatrzeć się pracy zespołów. Tuż za parkiem serwisowym mamy trasę max. 6 km, czyli wszystko w jednym miejscu podane kompaktowo. To sprawia, że kibic w ciągu nawet 1 dnia może zobaczyć serwis, start, i trasę a do tego ceremonię wręczenia pucharów, tak naprawdę wszystko w jednym miejscu. Do tego wszystkiego może posmakować wyścigowej kiełbasy, która na zawodach smakuje całkowicie inaczej. To wszystko sprawia, że cykl GSMP jest tak ciekawy dla kibica pod względem atrakcyjności, zwartej formuły rozgrywania zawodów, jak i dla zawodnika, który ma do zapamiętania 1 trasę.

Ostatnim elementem, który według mnie, sprzyja pozyskiwaniu nowych zawodników oraz kibiców to medialność tej konkurencji. To bardzo mocno przemawia do zawodników, kibiców oraz sponsorów, którzy chcą inwestować w ten sport. Nie raz słyszałem od samych zawodników, stwierdzenia, że ścigają się w GSMP bo jest medialne, przyciąga kibiców i po prostu jest dobra atmosfera. Te czynniki tworzą medialność zawodów. GSMP ma swoja stronę internetową www.wyscigigorskie.pl, która na rynku funkcjonuje już 5 lat i podczas zawodów GSMP Korczyna 18-20 maja będzie świętowała swoje 5 urodziny. Wyścigi górskie oprócz portalu mają swoją Internet TV tworzoną przez ekipę Team Promotion Studio, gdzie kibice mogą oglądać onboardy, wywiady i pełne relacje z zawodów. Oprócz portalu i Internet TV, wyścigi coraz częściej goszczą na antenach TV regionalnych oraz ogólnopolskich w kanałach TVP Info, TVP 1, TVP 2 czy TVN-Turbo, ale i w TVN również. Coraz częściej prasa chce pisać o tych zawodach, ze względu na ich rozmiar, ilość zawodników czy tysiące kibiców, które kibicują najlepszym polskim kierowcom, w naprawdę najszybszych brykach (ponad 600 koni). Do całej szerokiej gamy medialnej trzeba dodać Internet i portale samochodowe, które również piszą o tym sporcie. Patrząc choćby na zawody WPP czy WSMP to wyścigi górskie o lata świetlne odbiły do przodu od torowej formy ścigania się w Polsce.

Fot. Maciej Niechwiadowicz
Wszystko to co wymieniłem powyżej powoduje dużą frekwencję zawodników sięgającą w sezonie 2011 średnio 66 zawodników podczas każdych zawodów. Frekwencje ponad 100 zawodników, też przestały być tylko marzeniem i stają się powoli codziennością. Z całej stawki za każdym razem 50% samochodów stanowią klasy historyczne, które stworzyły jedyne w swoim rodzaju miejsce w Polsce do ścigania się samochodami z utraconymi homologacjami. To niewątpliwie jest główną zaletą wyścigów górskich i tym co wpływa na dużą frekwencję. Nie każdego stać na Lancera, Imprezę czy topowe Clio, do rywalizacji w Generalce. W GSMP, możesz kupić malucha, zrobić go niskim kosztem i walczyć jak reszta stawki o tytuły Mistrza Polski. Możesz wykorzystać wspaniałe piękne historyczne i zabytkowe auta do rywalizacji. To tylko w GSMP. Nie znajdziesz tak szerokiej klasy historycznej w rajdach, które upadają, ani w wyścigach torowych, które i tak dzięki WPP podniosły się z letargu.

W tym miejscu chciałbym nawiązać do artykułu z wywiadem z Tomkiem Czopikiem, który bardzo mocno ostatnimi czasy krytykuje PZM i mówi o dramatycznej frekwencji w RSMP i poniekąd w wyścigach. Chyba, Pan Tomek, zapomniał o tym, że istnieje taka konkurencja jak Górskie Samochodowe Mistrzostwa Polski, które radzą sobie bardzo dobrze, i można by z nich brać przykład i wzorować się na rozwiązaniach stosowanych w GSMP. To, że w rajdach frekwencja jest mała, nie dziwi nikogo, kiedy w kryzysie na rajd ze strony zawodnika trzeba wydać co najmniej 20 tysięcy złotych. Powiedzmy szczerze, nie każdego stać, nawet tych, którzy mają sponsorów i fundusze. Ktoś powie mi, że rajdy i wyścigi są zbyt mało medialne. Wcale nie, wystarczy tylko zainteresować media wydarzeniem, które jest nietuzinkowe. Organizacja imprez samochodowych, to już nie tylko sport, trzeba dać coś więcej dla zwykłego kibica, widza, czy dziennikarza. Trzeba dać imprezę pełną wydarzeń nie tylko sportowych. Tylko wtedy okaże się, że media same interesują się tą konkurencją.

Nie mogę zgodzić się z Panem Czopikiem, że całe zło to PZM. Oczywiście, jeśli się nie rozmawia, nie prowadzi dialogu i nie proponuje własnych rozwiązań, to można stać w miejscu jeszcze lata świetlne. Dlaczego RSMP nie dostosowało klas do samochodów historycznych, widać wśród rajdowców nie ma, aż takiej woli startów takimi samochodami, no i te koszty przerażają. Nie cała wina leży po stronie PZM. Trzeba wyjść z inicjatywą, zacząć działać, pokazać, że można. Słowa wpisywane na Facebooku czy w licznych wywiadach nie spowodują działania.

Szkoda, że Pan Czopik, mówiąc o upadających rajdach i wyścigach nie wymienił GSMP, jako konkurencji, która jest godna polecenia dla startujących jak i dla widzów oraz mediów, które otrzymują produkt można powiedzieć kompaktowy. GSMP jest wzorem do naśladowania dla każdej dyscypliny sportu samochodowego w Polsce i dużo każdy z organizatorów mógłby wynieść z GSMP, gdyby pojawił się zobaczył jak to jest organizowane. Szkoda, też że i zawodnicy z RSMP nie chcą pojawić się na rundach wyścigów górskich, a może boją się, że górale byli by szybsi :). Według mnie GSMP, to konkurencja, która w 2012 po raz kolejny potwierdzi swoją dominację w świecie motorsportu, a już zdecydowanie pokaże swoją przewagę nad RSMP, WSMP czy WPP i Rallycrossem.

Dlatego też zapraszam wszystkich kibiców do odwiedzania zawodów GSMP, zawodników do wybierania tej fory ścigania, ponieważ za niewielkie pieniądze można świetnie się pobawić, nie koniecznie będąc tylko i wyłącznie profesjonalnym zawodnikiem, który spędza całe swoje życie w samochodzie wyścigowym, ale spędzić ten czas jako odskocznia od codzienności. To w wyścigach górskich jest wartością dodaną – jej zawodnicy, wierni kibice, których z roku na rok przybywa oraz organizatorzy, którzy dają z siebie wszystko.

Pozdrawiam świątecznie i do zobaczenia na trasach GSMP w sezonie 2012.
Łukasz

piątek, 30 marca 2012

O wyścigach górskich – jak to wszystko działa i nie tylko ………. Cz. II


A więc znamy już funkcjonowanie wyścigów górskich znamy przebieg samych zawodów, to przejdźmy do tras. W Polsce mamy ich ok. 10 – Góra Św. Anny, Rościszów, Sienna, Cisna, Załuż, Korczyna, Limanowa, Sopot, Szczyrk oraz nową trasę, która chce od tego roku zaistnieć w okolicy Gorlic i Magury. Część z nich w tym momencie jest w stanie, który nie dopuszcza organizacji wyścigu górskiego, ale mam nadzieję, że to szybko się zmieni i takie klasyki jak Góra Św. Anny czy Rościszów, powrócą do gry o Mistrzostwo Polski.
Poniżej przedstawiam wam rysunki, części tras okazjonalnych wyścigów górskich i rekordy tras:

Korczyna – 4540 m, a jej rekord należy do Mariusza Steca i jest to 1.56.333 osiągnięty w 2011 roku

Limanowa – 6200 m z rekordem trasy 2.28.776 Mariusza Steca z 2011 roku


Sopot – 3050 m z rekordem Steca – 1.28.811


Sienna – najkrótsza trasa o długości 2770 m i rekordem trasy należącym do Mariusza Steca z 2010 roku i jest to wynik 1.30.921


Załuż – 4688 m z rekordem trasy należącym do Mariusza Steca 2.27.037


Oprócz polskich tras mamy również w sezonie 2012 dwa wyścigi po zagranicznych odcinkach. Jednym z nich są słowackie Banovce, a drugim również słowacka Jahodna. Banovce o długości 3700 metrów są również zawodami zaliczanymi do Mistrzostw Europy Strefy Centralnej CEZ, a zawody w Jahodnej z trasą o długości 4750 m będą nowy miejscem walki polskich górali już w czerwcu 2012.



Pisałem wam o ciekawych miejscach na każdej z tras. Oczywiście każdy odcinek górski ma swoje najciekawsze miejsca których ni można pominąć podczas kibicowania. Zaczniemy tym razem od końca sezonu 2012. W Załużu najlepiej kibicować na nawrotach, pierwszy nawrót jest najciekawszy bo zawodnicy wchodzą w niego z maksymalną prędkością, najszybsi ponad 220 km/h. Musza się shamować i wyjechać dalej. Reszta wyścigu wiedzie po nawrotach ale skarpy Bieszczadzkiego odcinka są gościnne dla wszystkich kibiców. W Banovcach mamy dwa ciekawe miejsca do oglądania pierwsza sekwencja zakrętów jest bardzo zdradliwa i wielu zawodników właśnie tu ulega wypadkowi, drugoe ciekawe miejsce to ostry nawrót pod górę przy pomniku, tu widać jak duże znaczenie odgrywa moc auta. W Siennej ciekawym punktem obserwacyjnym jest wyjście z lasu koło wyciągów oraz nawrót przed meta w górnej części trasy a tym najciekawszym miejscem jest sekwencja dwóch bardzo ostrych zakrętów tuz przed metą. Tam zawodnicy musza się nieźle namęczyć żeby pokonać je bez straty cennych sekund, każdy inną techniką.

W Sopocie, jest mało miejsc bezpiecznych, niemniej jednak mamy rondo, które urosło do miana polskiego Monte Carlo, świetne miejsce widokowe i bardzo techniczne dla zawodników. Kolejnym ciekawym punktem są pagórki tuz przed jedynym na tej trasie nawrotem tam zawodnicy idą dość szybko i można z pagórków/skarp bardzo dobrze obejrzeć cały pojedynek. Przechodzimy do Limanowej. To bardzo długa trasa z kilkoma patelniami, które są bardzo oblegane przez kibiców, to w zasadzie trasa bardzo spokojna, szeroka przy mokrej nawierzchni zawodnicy kręcą się na nawrotach i tam warto stanąć, techniczny odcinek to mostek, który co roku jest miejscem wielu ratowań i akcji na trasie. Co do jagodnej, ciężko powiedzieć, nigdy nie byłem na tych zawodach ale widziałem trasę i 3 pasy pod górę robią wrażenie, wydaje się, że nie ma gdzie wypakować ale później trzy pasy schodzą się w normalną ulicę i jest dosyć ciekawie. Zobaczymy w tym roku, wtedy wam powiem gdzie warto obejrzeć zmagania. No i doszliśmy do Korczyny. Tu na pewno ciekawym miejscem jest nawrót, najczęściej oblegany przez kibiców ale też wyjście z wioski jest ciekawe tam zawodnicy idą naprawdę pełną łychą z maksymalną prędkością więc warto to zobaczyć. Dla tych którzy lubią loty górskie, czy skoki, polecam górny odcinek trasy z hopą szybkim odhamowaniem i ostrym lewym zakrętem, tam się dopiero dzieje.

Znając wszystkie trasy, ciekawe miejsca nie możemy zapomnieć o bezpieczeństwie. Powiem wam jedno z własnego doświadczenia. Podczas wyścigu przy trasie nie ma bezpiecznego miejsca. Naprawdę widziałem nie jedno i z całym przekonaniem będę powtarzał, że jeśli wychodzicie na trasę to trzeba ze sobą zabrać głowę wraz z mózgiem, który podpowie nam że w niektórych miejscach po prostu nie warto stać, bo skończyć się to może dla nas bardzo tragicznie. Oczywiście organizatorzy rozciągają taśmy, za którymi kibice stoją i myślą że są w bezpiecznym miejscu. Nic bardziej mylnego. Taśmy są po to aby odsunąć kibiców możliwie daleko od trasy, ale one nie ochronią was w przypadku kiedy samochód z niewyjaśnionych przyczyn wyleci właśnie w miejscu gdzie wydawałoby się jest bezpiecznie. To są wyścigi i wszystko ale to wszystko może się zdarzyć. Odpadające koło może uderzyć was nawet jeśli jesteście na górce, skarpie, czy 10 m od trasy. Tego nikt nie może przewidzieć, dlatego przed kibicowaniem pomyślmy dwa razy i wróćmy razem wszyscy do domów, przezywając wspaniałe chwile i ciesząc się wygrana naszych rywali.

To tyle na dzisiaj. Następnym razem omówimy temat – Co przyciąga nowych zawodników do GSMP oraz dlaczego zawody w wyścigach górskich maja tak wielką frekwencję zawodników i kibiców, w przeciwieństwie do podupadających rajdów. Odniosę się przy tej okazji do Wywiadu z Tomkiem Czopikiem, który przeczytałem ostatnio w Magazynie WRC. Będzie co komentować.

Pozdrawiam,
Łukasz

środa, 28 marca 2012

O wyścigach górskich – jak to wszystko działa i nie tylko ………. Cz. I

Ostatnio zająłem się tematem wyścigów górskich, czyli w skrócie GSMP i obiecałem wam, że w następnym tekście przedstawię wam Górskie Samochodowe Mistrzostwa Polski nieco bardziej od kuchni. Tak też będzie. Wyścigi górskie jak każda konkurencja sportu samochodowego rządzi się swoimi prawami, rozgrywana jest na podstawie odrębnych regulaminów. Mimo iż bardzo przypomina odcinek specjalny rajdu, jest dużo lepiej zabezpieczona i co ważne dużo krótsza niż typowy OS.

Skupmy się poniżej na zagadnieniach takich jak: funkcjonowanie GSMP, przebieg zawodów, trasy, miejsca widokowe dla kibiców oraz bezpieczeństwo, abyście lepiej zrozumieli co to są wyścigi górskie. To podstawowe pojęcia pod którymi kryją się ciekawe historie oraz zagadnienia, które każdy prawdziwy kibic powinien znać. Ja poznaje wyścigi górskie, śmiało mogę powiedzieć ponad 20 lat, przez ten czas mocno się z mieniły, według mnie na lepsze. Ale jakie są naprawdę, ta opinia należy do was.

Zacznijmy od całego funkcjonowania wyścigów górskich w Polsce, bo nie jeden mógłby mieć problem z odpowiedzią na pytanie – jak funkcjonuje GSMP? A jak funkcjonują wyścigi górskie… a więc zawody cyklu Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski są własnością Polskiego Związku Motorowego. Co to znaczy, a nie mniej ni więcej tyle, że każdy klub który organizuje GSMP, podpisuje z PZM umowę na organizację takich właśnie zawodów rangi Mistrzostw Polski. W tych zawodach mogą startować zarówno zawodnicy z licencjami R1 i R czyli rajdowymi jak i licencjami BC, czyli tak zwanymi wyścigowymi. Dlatego też jest to jedna z bardziej popularnych konkurencji samochodowych ale o tym w kolejnej odsłonie.

Nie ma jednej stałej określonej liczby organizatorów i wyścigów jakie mogą być rozegrane w ciągu sezonu. Oczywiście nikt nie zgodzi się na 20 czy 30 rund ale sądzę że 8 wyścigowych weekendów czyli 16 rund to całkiem sporo. No tak wyścigowy weekend, runda to kolejne pojęcia które trzeba usystematyzować. W zasadzie wyścigowy weekend to pojęcie które stworzyłem na potrzeby rozmów z mediami oraz sponsorami aby wytłumaczyć im jak wyglądają zawody. W rzeczywistości wyścigowy weekend składa się z dwóch rund GSMP. W sobotę rozgrywana jest jedna runda, a w niedzielę kolejna. Dlatego też wolę robić takie podziały że mamy wyścigowe weekendy a nie rundy, bo zaraz okaże się że mamy dwie rundy podczas jednych zawodów i już widzę w oczach niektórych konsternację. Dlatego mamy wyścigowy weekend, których w sezonie 2012 będzie 7 oraz 14 rund, czyli po dwie na każdy wyścigowy weekend. Trochę zakręcone ale da się z tym jakoś ogarnąć.

Kolejny temat to przebieg zawodów rangi GSMP. Mówiąc krótko, harmonogram zawodów, w zasadzie nie różni się między rundami. Są oczywiście w sezonie zawody, które mają nieco zmodyfikowany harmonogram. Przeważnie w Polsce zawody trwają 3 dni. Pierwszy dzień – piątek – to odbiór administracyjny oraz Badanie Kontrolne samochodów. Odbiór administracyjny odbywa się w Biurze Zawodów a badanie Kontrolne w ciekawym miejscu dostępnym dla kibiców, tak aby mogli oni z bliska zobaczyć wyścigowe samochody. Sobota czyli drugi dzień jest już dniem wyścigowym. Rozpoczyna się od briefingu wszystkich zawodników na linii startu. Następnie zawodnicy startują do jednego podjazdu zapoznawczego, w dalszej kolejności jadą dwa treningi już z pomiarem czasu. Tak ponieważ podczas zapoznania nie obowiązuje pomiar czasu. Jest to ukłon w stronę zawodników aby mogli zapoznać się z odcinkiem. No cóż i tu nasuwa mi się historia pewnego zawodnika, który startując dwa razy właśnie podczas zapoznania doprowadził do dwóch poważnych wypadków, a było to chyba rok po roku. Zapoznanie jest po to aby się zapoznać z trasą a nie jechać na maxa. Po zapoznaniu i dwóch treningach następuje przerwa, w której organizowane jest oficjalne otwarcie zawodów. Na Konic dnia zawodnicy startują w dwóch podjazdach wyścigowych, z których łączny czas wyłania zwycięzcę danej rundy. Czyli podsumowując w sobotę mamy 5 podjazdów – 1 zapoznawczy, 2 treningowe i 2 wyścigowe. Niedziela jest nieco krótsza. Rano zawodnicy jadą podjazd zapoznawczy, jeden treningowy i dwa wyścigowe, po których następuje ceremonia wyręczania nagród. Są przypadki, kiedy ze względu na dużą liczbę zawodników organizator rezygnuje z podjazdów zapoznawczych, które mogłyby opóźnić zawody i zaczyna od razu od podjazdów treningowych, tak jest np. na Słowacji w Banovcach, czy przez ostatnie kilka lat w Załużu.

Kolejna cześć już za dwa dni, żeby nie zanudzić was na śmierć…

Pozdrawiam,
Łukasz

czwartek, 22 marca 2012

Co to jest GSMP – wyścig, a nie rajd górski…


Już niedługo rozpoczyna się kolejny bardzo emocjonujący sezon jednej z najszybciej rozwijających się i rosnących w siłę polskich konkurencji samochodowych, a mianowicie Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski. Tak zwane wyścigi górskie, od kilku sezonów zdominowały swoją frekwencją zarówno zawodników jak i kibiców - rajdy, wyścigi torowe i rallycross.  Jak wszyscy widzą rajdy podupadają, wyścigi torowe rozgrywane niestety na jednym torze (Poznań) starają się odrodzić, rallycross podobnie jak wyścigi na torach istnieje tylko na jednym torze (Słomczyn). Co takiego jest w wyścigach pod górkę, że przyciągają na swoje trasy coraz to nowszych kierowców, a do tego notują niezłą frekwencję, która podczas niektórych rund dochodzi do ponad 100 zawodników. Postaram się odpowiedzieć na to pytanie, zaczynając od prezentacji wyścigów górskich, które są moją pasją od najmłodszych lat, bo to właśnie w górach na zawodach samochodowych się wychowałem, będąc ich kibicem, organizatorem, obsługując je medialnie i w sumie jedno czego nie zrobiłem do tej pory to nie wystartowałem w takich zawodach ale wszystko przede mną.

Zacznijmy od trudnego dla wielu pojęcia, a w zasadzie dwóch pojęć. Pierwsze z nich chyba proste do zapamiętania – GSMP. To skrót od pełnej nazwy cyklu Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski, które rozgrywane są w zasadzie na południu Polski, ale co ciekawego tak zwane górskie wyścigi trafiły za sprawą Lesława Orskiego nad morze, gdzie znalazła się góra z odpowiednim wzniosem i już od 1998 roku, w Sopocie, podczas letnich wakacji rozgrywane są tam rundy górskiego czempionatu. Ale wracając do tych trudnych pojęć, jedno udało się już rozszyfrować. Z drugim może być większy problem, nie tyle pojęciowy, a jak ja to mówię kulturowy. Dla zwykłego obywatela czy rajd czy wyścig nie ma to znaczenia. Moich kolegów zdążyłem już chyba wyedukować, bo nikt w mojej obecności nie ośmieli się powiedzieć „rajd górski” bo czegoś takiego po prostu nie ma. Są za to wyścigi górskie. No tak ale dla zwykłego śmiertelnika czy rajd czy wyścig, wszystko jedno, a jednak zasadnicza różnica dzieląca te dwie konkurencje sportu samochodowego jest następująca – RAJD to kierowca i pilot oraz kilka odcinków specjalnych. WYŚCIG – to tylko i wyłącznie kierowca w samochodzie i tylko jedna trasa lub tor, przejeżdżana kilka razy. To chyba podstawa, więc możemy przejść do opisu wyścigów górskich.

Fot. Tomasz Fryszkiewicz www.wyscigigorskie.pl
Górskie Samochodowe Mistrzostwa Polski, w skrócie GSMP to cykl 7 wyścigowych weekendów z 14 rundami (sezon 2012), podczas których zawodnicy mają za zadanie jak najszybciej przejechać wyznaczony odcinek drogi od 3 -  6 km, oczywiście za każdym razem pod górę. Okazjonalne trasy wyścigów górskich rozsiane są po całej Polsce i znajdziemy je w sezonie 2012 również zagranicą.  Zawody rozgrywane są w takich miejscowościach jak: Korczyna koło Krosna, Jahodna koło Słowackich Koszyc, Limanowa koło Krakowa, Sopot – wakacyjna stolica Polski, Sienna koło Stronia Śląskiego na Dolnym Śląsku, Banovce nad Bebravou na Słowacji czy ostatecznie Załuż koło Sanoka.

Wyścigi górskie charakteryzują się stacjonarnym trybem rozgrywania zawodów, to znaczy, iż wszyscy zawodnicy w ciągu jednego dnia pokonują jeden i ten sam odcinek drogi, od 5 do 6 razy. Taka formuła rozgrywania zawodów pozwala kibicom na przemieszczanie się po trasie bez zbędnych problemów komunikacyjnych i logistycznych. Całość zawodów tworzy jeden wielki piknik motoryzacyjny ze swoją główną bazą, którą stanowi park maszyn (serwis), gdzie wszyscy zawodnicy stacjonują ze swoimi serwisami, dostępnymi dla wszystkich kibiców.

Tak krótki opis powinien być dosyć przestępny dla każdego, kto po raz pierwszy pojawia się na wyścigach górskich. Ja bardzo lubię tą formę sportu samochodowego, bo daje dużą dawkę adrenaliny, możemy podczas tych zawodów zobaczyć jedne z najszybszych samochodów startujących w Polsce. Nigdzie indziej nie zobaczymy 800 konnych Lancerów, Imprez czy historycznych wspaniałych samochodów. Tylko w wyścigach górskich kibice mogą oglądać auta WRC. W sezonie 2011 na starcie pojawiało się ponad 25 cztero napędowych samochodów, gdzie w rajdach RSMP, było ich czasem nawet nie więcej jak dziesięć.  Najbardziej za wyścigami górskimi przemawia fakt, iż wszystko dzieje się w jednym miejscu i można swobodnie w jeden dzień zobaczyć kilka miejsc na trasie, wybrać się do serwisu, obejrzeć przygotowania, ceremonię wręczenia nagród zawodów i wrócić na wieczór na kolację do domu z głową pełną emocji, które z pewnością zaciągną nas na kolejne tego typu zawody.

Za kilka dni postaram się szczegółowo opisać wam cały przebieg i funkcjonowanie wyścigów górskich oraz przedstawić wszystkie trasy wraz z ich najciekawszymi miejscami, tak abyście jadąc na zawody mieli mały przewodnik, po tym, co warto zobaczyć, gdzie stanąć i co najważniejsze jak zadbać o własne bezpieczeństwo. Powiem wam również co takiego jest w wyścigach pod górkę, że przyciągają na swoje trasy coraz to nowszych kierowców, a do tego notują niezłą frekwencję i wciąż się rozwijają.

Pozdrawiam,
Łukasz