piątek, 5 października 2012

Tomek Nagórski – czarny koń sezonu 2012



We wtorek przedstawiłem druga rundę Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski, czyli nowość w polskim kalendarzu GSMP – zawody w Jahodnej na Słowacji. Udało mi się wspomnieć o zwycięzcy tych zawodów, czyli o Tomku Nagórskim, który do tej pory sporadycznie startował w GSMP. Występ w Jahodnej miał również być takim epizodem z GSMP, ale jak później się okazało wygrywanie wciągnęło Tomka i pojechał już do końca cały sezon, stając na najwyższym stopniu podium w klasyfikacji generalnej sezonu 2012 – czego osobiście przyznam nikt się nie spodziewał.


Czarny koń? Chyba zdecydowanie tak. Tomek już podczas pierwszego występu potwierdził, że jest świetnie przygotowany zarówno sprzętowo jak i kondycyjnie i technicznie. Po raz pierwszy widziałem jak Subaru Impreza WRX jeździ właśnie w Jahodnej i wydawało mi się, że jednak zawodnik z pod znaku 4turbo nie jest tak szybki. To była jednak iluzja, bardzo technicznej jazdy po idealnym torze, bez specjalnego szaleństwa.

Oprócz bycia świetnym zawodnikiem przekonałem się, że Tomek Nagórski jest według mnie najskromniejszym kierowcą jaki startuje w wyścigach górskich. Dlaczego tak sądzę? Chyba jeszcze nikt, nigdy w mojej karierze dziennikarza nie uciekł mi z przed kamery. Tomek zrobił to już w Jahodnej podczas swojego pierwszego startu. Brak ciśnienia na bycie w mediach, na to żeby być rozpoznawanym to, to co wyróżnia Mistrza Polski GSMP 2012. Uwierzycie – zwycięzca zawodów, zawodnik, który po raz pierwszy pojawia się w sezonie, sensacyjnie wygrywa zawody i co – nie ma wywiadu? Tak nie mogło być, tym razem to ja musiałem pofatygować się i poprosić Tomka, żeby jednak zwycięzca pojawił się w wywiadzie po pierwszym dniu zawodów. Podczas kolejnych rund było już dużo lepiej i Mistrz zaczął przyzwyczajać się do naszej kameryJ.


Podczas trzeciego wyścigowego weekendu w Limanowej, a następnie w Sopocie Nagórski stanął  ponownie na pierwszym miejscu w generalce. Jednak pierwszy dzień w Sopocie to druga lokata. W Siennej tylko pierwszy dzień należał do „czarnego konia”, jak został już na stałe nazwany Tomek. Podczas 10 i 13 rundy Nagórski zaliczył dwa najsłabsze występy zajmując dopiero czwarte miejsce tuż za podium w generalce. W Banovcach podczas przedostatniego weekendu wyścigowego Tomek nie wystartował w sobotę ze względu na problemy techniczne auta, ale za to w niedzielę pojawił się na 4500 m trasie na szczyt Jankov Vrsok i zdeklasował rywali wygrywając po raz 7 w sezonie.

No właśnie na 14 rund rozegranych w tym roku, Tomek Nagórski wygrał aż 7 z nich, ustanawiając kolejno rekordy tras w Jahodnej, Limanowej, Sopocie, Siennej i Banovcach. Pojawienie się tego kierowcy w tym roku sprawiło, że po raz pierwszy od ponad dwudziestu lat rywalizacja o tytuły mistrzowskie przebiegała w gronie co najmniej sześciu zawodników i ja do ostatniego dnia cyklu GSMP 2012, nie byłem w stanie wytypować pierwszej piątki, bo na tak wysokim poziomie pojawiło się nagle tylu zawodników.

Tomek był w tym sezonie wyzwaniem dla swojej konkurencji, która robiła co tylko mogła, żeby wygrać. Nie ukrywam, że dla mnie zawodnik Subaru Imprezy WRX też był wyzwaniem.

Cóż więcej powiedzieć. Gratulacje ze zdobycia tytułu Mistrza Polski Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski 2012.

wtorek, 2 października 2012

Jahodna rozczarowała, ale może jeszcze zaskoczyć.


Tak jak zapowiedziałem powracam do pisania. Postaram się bardzo regularnie w każdy wtorek i piątek dodawać nowe wpisy, moje spostrzeżenia oraz wnioski i opinie dotyczące GSMP, WPP i w ogóle motorsportu. Oczywiście chcę pokazać Wam wszystko trochę z tej innej strony, której mogliście do tej pory nie poznać.

Tym razem zacznę od zawodów GSMP Jahodna, czyli nowej rundy w kalendarzu polskich wyścigów górskich. Zaczynam od Jahodnej, bo temat otwarcia sezonu przerobiliśmy już w czerwcu i sądzę, że wszystko co chciałem napisać o zawodach rozpoczynających sezon już napisałem.
Wracając jednak do słowackiej rundy. Zawody rozgrywane były jako rundy Mistrzostw Polski, Mistrzostw Słowacji i Mistrzostw FIA Hill Climb Cup, czyli coś więcej niż FIA CEZ Trophy, ale znowu mniej niż prawdziwe Mistrzostwa Europy.


De facto do ME, zawodom w Jahodnej jeszcze daleko, ale dopiero po raz 4 zawodnicy mieli okazję wystartować w tych zawodach, które jak zauważyłem rosną w siłę. Ponad 130 zawodników to piękny wynik, którego pozazdrościmy Słowakom.

 Mógłbym pomarudzić nieco i ponarzekać na np. park serwisowy i zjazdy wszystkich zawodników z tym związane. Nieprzemyślany harmonogram, czy godziny zamknięcia drogi, które spowodowały przerwanie sobotniej rundy i zamknięcie rywalizacji tylko na jednym podjeździe wyścigowym.

Oczywiście to wszystko są niedociągnięcia, które podczas zawodów FIA Cup nie powinny mieć miejsca, ale z drugiej strony było widać, że organizator robił co w jego mocy. Tak a propos gdyby nie te małe wątki, to zawody byłyby naprawdę super, bo trasa w Jahodnej to prawdziwy majstersztyk. Początek do połowy to istna autostrada z trzema pasami, a później wlot do lasu i już bardzo kręta droga, na której trzeba uważać, ale można i docisnąć. Jaką taktykę założyć na taki odcinek? Każdy miał swoją receptę i widziałem tak różne przejazdy, że w końcu sam nie wiem jak należy poprawnie pojechać.

Medialnie zawody oceniam w 10 stopniowej skali na 8 punktów. Jeden odejmuję za brak Internetu, który w dzisiejszych czasach jest niezbędnym narzędziem pracy dziennikarskiej i nieco  pokrzyżował nam plany, ale tak czy siak daliśmy radę. Drugi minus za park serwisowy, to była naprawdę powiem bez ogródek żenada, żeby postawić polskich zawodników w błocie.

Za to wielki plus za wspaniałych kibiców, listę zgłoszeń z ponad 130 nazwiskami, za single seatery, czyli formuły, za trasę no i wyśmienitą rywalizację.

Nie można zapomnieć też o Tomku Nagórskim, który zrobił nie lada zamieszanie swoim pierwszym występem w GSMP 2012, ostatecznie zdobywając na koniec sezonu tytuł Mistrza Polski. Dwie wygrane uskrzydliły Tomka, który pojechał już do końca wszystkie zawody, z czego osobiście się bardzo cieszę, bo od tego momentu rywalizacja i przebieg całego cyklu były po prostu nie do przewidzenia.

Mam nadzieję, że w przyszłym roku po raz drugi wybierzemy się do Jahodnej na zawody, z parkiem serwisowym na dole przed startem, bo w takim przypadku te zawody mogą być najlepszą rundą w kalendarzu. Przyznam, że ogólnie byłem pozytywnie nastawiony do nowej rundy, która z pewnością przyniosła zawodnikom sporo emocji, bo od dawna nie było tak, żeby każdy kto startował jechał jakąś trasę po raz pierwszy. No może oprócz Romka Barana, który chyba przeczuwał w 2010 roku, że te zawody pojawią się jako runda Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski.

Jestem ciekaw jakie wy macie wrażenia po tych zagranicznych zawodach. Może podzielicie się z czytelnikami, do czego zachęcam. Napiszcie parę zdań na maila lukasz@wyscigigorskie.pl, chętnie umieszczę je na tym blogu.

niedziela, 30 września 2012

Powracam po sezonie 2012

Trochę zaniedbałem tego bloga w tym sezonie, ale musicie mi uwierzyć nie miałem na to czasu, tyle działo się od czerwca do dziś. Ten sezon był dla mnie jak i całej ekipy www.wyscigigorskie.pl i Team Promotion bardzo aktywny.

Sezon rozpoczęliśmy w kwietniu od rundy Wyścigowego Pucharu Polski, następnie GSMP Korczyna, później był wyjazd do Jahodnej na Słowacji, gdzie po raz pierwszy zostały rozegrane rundy Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski. Od Jahodnej, co dwa tygodnie, a w czerwcu co tydzień byliśmy w innym miejscu. Limanowa, Poznań, Sopot, Sienna, Banovce, ponownie Poznań. Pierwszy weekend września to wyjazd na międzynarodowy wyścig górski St.Urban do Austrii, dalej GSMP Załuż, który zakończył sezon wyścigów górskich.

Jak sami widzicie wyjazdów było sporo, pracy przy nich też co niemiara. Podczas tego sezonu trzykrotnie przygotowywaliśmy Biuro Prasowe zawodów w Korczynie, Sopocie i Załużu. Podczas wszystkich rund oczywiście byliśmy z naszymi kamerami przygotowując relacje z zawodów. Cały czas nowe niusy na portalu www.wyscigigorskie.pl wychodziły z pod naszego pióra, co przełożyło się na rekordową ilość informacji od 2007 roku kiedy rozpoczęliśmy pracę z www.wyscigigorskie.pl.

Już od 2 października rozpocznę intensywne prace Blogerskie, w których będę chciał Wam przedstawić cały sezon 2012 GSMP oraz WPP i WSMP, skupiając się na poszczególnych wyścigach, tym co działo się w trakcie sezonu, zawodnikach, ciekawych samochodach i tematach które uważam powinny zostać poruszone. Przedstawię również oprócz naszych polskich zawodów rundy zagraniczne w których brali udział nasi zawodnicy.

Dlatego też zapraszam ponownie wszystkich czytelników, sympatyków wyścigów górskich, torowych oraz samych zawodników do zaglądania na bloga w którym przedstawię Wam motorsport moim okiem....

sobota, 2 czerwca 2012

VIII Rajd Nysa - dobry początek przygody

W ostatni weekend maja wybrałem się razem z moim przyjacielem Przemkiem, który jest moim pilotem od debiutu na Torze w Tychach, na rajd do Nysy. Musze zaznaczyć, że nie w celach turystycznych ani na oglądarkę, tylko po to aby wystartować w tej ciekawej imprezie organizowanej na Opolszczyźnie. Ósma już edycja tej imprezy zlokalizowana została jak przystało na Nysę u Pawła Dytko. Na trasie o długości 120 km zlokalizowano 9 odcinków, które jak się poźniej okazało były bardzo zmienne, zarówno pod względem nawierzchni jak i konfiguracji.  Na liście zgłoszeń 31 zawodników, a więc było się z kim ścigać. W klasie mieliśmy 5 samochodów. Peugeota 106 Gracjana Greli, który był od początku poza naszym zasięgiem, dwie Hondy CRX i kolejnego Colta. Od początku chciałem powalczyć o dobre miejsce w klasie i być w pierwszej dziesiątce generalki.  My przyjechaliśmy do Nysy Mitsubishi Coltem – typowa seria, nic w nim nie robiłem, jak stał tak zapakowaliśmy kaski i przyjechaliśmy się pościgać.

Było naprawdę ciekawie, bo wymagające odcinki okazały się dla niejednego wyjadacza naprawdę trudne. Zdecydowaliśmy, że nasz debiut w rajdzie z wieloma odcinkami potraktujemy bardzo serio. Przyjechaliśmy już o 7.30 na otwarcie biura, odebraliśmy dokumenty, szybkie BK no i jazda na zapoznanie. Opisaliśmy wszystkie trasy, nagrywając je kamera onboard. To było dobre posunięcie. Przed startem mogłem zobaczyć jeszcze z 10 razy całą trasę odcinków jakie zaraz mieliśmy pojechać. Przemek zanotował sobie moje uwagi co do trasy i byliśmy gotowi do startu.

Start honorowy zawodów odbywał się na Nyskim rynku. Była brama, był komentator, wszystko bardzo fajnie profesjonalnie. Jeszcze parę lat wstecz. Startowałem z tego rynku podczas Rajdu Festiwalowego jako samochód „0” na prawym fotelu z Krzyśkiem Szicem. Fajne wspomnienia wróciły, ale ja cieszyłem się, że w końcu to ja siedzę za kierownica i mogę sprawdzić się w walce, z której de facto jestem bardzo zadowolony.

Start i jedziemy na pierwszy odcinek. Przemek dyktuje trasę dojazdu do próby, ja już zacieram ręce na start i trochę emocji i adrenaliny. Jesteśmy czekamy i już 5, 4, 3, 2, 1 jedziemy. Pierwsza próba była dosyć ciekawa. Trelinka, bardzo brudna, auto trzymało się nawet nieźle. Pojechaliśmy bardzo czysto bez błędu ale wiedziałem, że można szybciej. Kolejna próba no i piach, brudny asfalt, szuter. Tu było mnóstwo zabawy podczas wszystkich trzech przejazdów. Tego bałem się najbardziej nie wiedzieć czemu. Okazało się wcale nie takie trudne. Przyzwyczaiłem się do jazdy po luźnej nawierzchni i drugi i trzeci przejazd były kozackie.





Ostatni odcinek robił na wszystkich największe wrażenie, bo ponoć był trudny. Cały po asfalcie, czyli to co ja lubię najbardziej. Czułem się na nim idealnie. Ciasne wąskie uliczki, trzeba było zaciągnąć ręczny nawrócić, szykana, no wszystko to co powinno się znaleźć na odcinku. Pierwszy przejazd – bajka. Kolejny poprawiliśmy o 5 sekund, a ostatni jeszcze o sekundę.

W ogóle każdy odcinek podczas każdej pętli był poprawiany, czyli progres jak najbardziej do przodu. Czułem się wraz z kolejnymi próbami jak ryba w wodzie. Tego dnia chciało mi się jeździć i robiłem to najlepiej jak potrafiłem. Przemek spisał się na medal. No była jedna pomyłka – przy mecie 4 odcinka 2 pętli krzyczał mi żebym jeszcze do mety dojechał szybciej no i co, przelecieliśmy metę. 5 sekund kary i przez to na koniec rajdu straciliśmy 6 miejsce w generalce. Ale co tam i tak byliśmy strasznie szczęśliwi.

Radość w aucie po ukończeniu ostatniego przejazdu 9 odcinka, była mega. Przybiliśmy piątkę i pojechaliśmy do bazy rajdu.

Tam oczekiwanie na wyniki. Po 2 pętli byliśmy na 8 w generalce i to już był dla nas sukces. Szczęście przyszło z wywieszeniem wyników. 7 w generalce rajdu i 2 w klasie do 1600 cm3. Sukces. Tak przy okazji to mieliśmy numer startowy 7, więc jakoś fajnie się to wszystko ułożyło. Dla mnie najcenniejsze były słowa Przemka na koniec, że zrobiłem na nim wrażenie moją jazdą, a zwłaszcza podczas dwóch ostatnich odcinków, które pojechałem no powiedzmy prawie idealnie.



Rozdanie nagród miało miejsce na rynku przy bramie startowej. Wszyscy zawodnicy stanęli poszeregowani na klasy i zwycięzców, fajnie, było dużo ludzi, były puchary - my otrzymaliśmy je od Pawła Dytko. fajna uczucie. Ja wręczałem kiedyć Pawłowi jak startował na Górze Św. Anny, a teraz role się zamieniły. Naprawdę było warto wystartować.

Pierwszy start w KJS Opolszczyzny i tak dobre miejsce cieszy i musze powiedzieć wkręca na maxa. Już znalazłem kolejną imprezę na którą chcę pojechać i potrenować. Niestety Rajd Festiwalowy w Opolu mi przepada bo jestem na GSMP Limanowa, ale w kolejnych rajdach z pewnością mnie zobaczycie.

Chciałem tu podziękować tacie za pomoc w przygotowaniu się do rajdu, Piotrkowi Andrejszyn za pożyczenie kół na zapas no i Przemkowi za wspólną jazdę jako załoga.

 


Pozdro,
Łukasz

czwartek, 31 maja 2012

Inauguracja GSMP w Korczynie – było mocno


Od ostatniego wpisu minęło trochę czasu, ale przyznam, że nie zmarnowanego. Ostatnie trzy tygodnie upłynęły mi pod znakiem GSMP czyli Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski, a konkretniej mówiąc inauguracji sezonu 2012, jaki miał miejsce w Korczynie. Powiem krótko na samym wstępie – czekałem 5 lat na taką inaugurację, a chyba całe swoje życie na tak wspaniałą zabawę, rywalizację i nadmiar pracy jaki dzięki zawodom 9 Wyścigu Górskiego Prządki 2012 miałem, mam i sądzę moja ekipa będzie miała przez cały sezon.
Ja i Andi 
Zacznijmy od początku. Już od stycznia w rozmowach z zawodnikami i organizatorami zapowiadałem, że to będzie wyjątkowy sezon. Przeczucie, raczej nie. To potwierdzone informacje. Można powiedzieć miałem nosa i wszystko się sprawdziło. 11 maja zobaczyłem listę zgłoszeń i około 80 nazwisk – zrobiło wrażenie. Cieszył się mój przyjaciel Marcin – Dyrektor GSMP Korczyna, cieszył się cały Automobilklub Małopolski w Krośnie. Cieszyli się również kibice, bo będzie co pooglądać, no i zawodnicy zaczęli cieszyć się 16 maja kiedy opublikowaliśmy listę zgłoszeń. 83 nazwiska – rekord inauguracji sezonu. Klasy napompowane, w czołówce 8 samochodów Open+2000 i 20 czteronapędówek, które zapowiadało ostrą walkę.

Cieszyłem się również ja i wiedziałem, że 83 nazwiska zapowiada dla mnie i całej ekipy Team Promotion i www.wyscigigorskie.pl naprawdę pracowity sezon, co potwierdziło się podczas zawodów. Podczas GSMP Korczyna firma Team Promotion prowadziła biuro prasowe zawodów i zajmowała się pełną obsługą medialną, więc nasza praca rozpoczęła się już od 1 maja.

Kiedy pojawiłem się na zawodach i zacząłem rozmowy z zawodnikami, których nie widziałem kilka miesięcy, okazało się, że każdy chce wygrać. No tak każdy chce ale tylko jeden może być zwycięzcą. Każdy był pewny swego.

Wracamy jednak do inauguracji sezonu. Organizator muszę przyznać sprawił się na 5+. Były imprezy towarzyszące, były wspaniałe zawody, które poszły zgodnie z harmonogramem. Byli kibice, dopisali zawodnicy, no i jak to bywa w Korczynie pogoda nie zawiodła – od piątku było słonecznie, ale tradycji stało się zadość i w niedzielę spadł deszcz podczas podjazdów wyścigowych.

Piątek to dzień badania kontrolnego, odbioru administracyjnego i imprez towarzyszących, jakie w organizacji Automobilklubu Małopolskiego wpisały się już w zawody Korczyny i Załuża. Trochę informacji o bezpieczeństwie ruchu drogowego, pogadanki, zaangażowanie WORD w Krośnie, to wszystko idzie w dobrą stronę. Z pewnością przyciąga i młodych i starszych. W piątek, moja ekipa zajmowała się wydawaniem akredytacji dla dziennikarzy, których pojawiło się na zawodach ponad 40.

W sobotę wszystko ruszyło z kopyta zgodnie z planem. Już od 8.00 na rynku w Korczynie stały namioty zawodników, w tym i nasz www.wyscigigorskie.pl, w którym Sebastian, prowadzi relację online, tu kibice i zawodnicy mogą obejrzeć onboardy, wywiady i materiały filmowe związane z daną runda GSMP przygotowane przez Team Promotion. Teraz możecie kupić u nas także koszulki GSMP www.wyscigiorskie.pl, aby wszyscy nas widzieli.



Ja od rana, aż do niedzieli wieczora podróżowałem po parku serwisowym z kamerą i mikrofonem, produkowałem się do mikrofonu na starcie, opowiadając kibicom o tym co usłyszałem u zawodników. Jednym słowem do domu dotarłem wykończony. To był chyba najcięższy weekend dla ekipy Team Promotion od 2007 roku, ale każdy spisał się na medal, za co muszę podziękować całej ekipie i wszystkim ,którzy nam pomagali.

Na medal spisali się też zawodnicy, którzy stworzyli wielkie wyścigowe show. Na wstępie mówiłem, że czekałem aż 5 lat na taką inaugurację i całe życie żeby zobaczyć takie zawody. Dlaczego? Była rywalizacja. Po raz pierwszy nie było jednego dominatora. Tu mogło wygrać blisko 5 zawodników, którzy stoczyli walkę jak Gladiatorzy w Koloseum. Już od pierwszych podjazdów Tomek Mikołajczyk pokazał wszystkim, że w tym roku będzie liczył się w walce o tytuł. Sobota była jego. Podium przywróciło uśmiech na jego twarzy. Kolejny gladiator w Różowej Panterze, czyli Olek Michałowski. Niby dwa dni przed zawodami wybuchł silnik, ale ja nie widziałem Olka w lepszej dyspozycji. Sobota na drugim miejscu w generalce, a niedziela wymarzone zwycięstwo na otwarcie sezonu. Tak więc pierwsze miejsca zostały podzielone – Mikołajczyk/Michałowski. Musze dodać, że w niedzielę Mikołajczyk wykręcił rekord trasy, a inni zmieścili się w sekundzie a nawet więcej w 400 tysięcznych.



Kolejni wojownicy – Andrzej Szepieniec, wyglądało na to że utrze nosa Mikołajczykowi i Michałowskiemu. Niestety w sobotę walczył z autem, a niedzielę spisał na straty. Tak czy inaczej zaliczył świetny weekend stając w sobotę na 3 miejscu a w niedzielę na 4. Jeździć zaczęło Subaru Impreza Marcina Bełtowskiego, który wymienił się miejscami z Szepieńcem. A więc mamy już 4 zawodników, którzy powalczą o tytuł. Tuż za pierwszą czwórką mamy tego o którym nie wspomniałem do tej pory, a powinienem. Mariusz Stec, tym razem 6 i 5 w generalce, jechał słabym samochodem, a nowy miejmy nadzieję pokaże nam w Jahodnej. Ja już wiem, ale honory należą się Mariuszowi, żeby zaprezentować nową broń na 2012 rok. A więc 5 w walce o tytuł?

Mamy jeszcze szybkie N grupy – Rafała Grzesińskiego i Waldka Kluzę, którzy będą ostro walczyć. Oby podczas każdej rundy, bo kibice czekają na dużą dawkę adrenaliny. Na starcie w Korczynie zabrakło jeszcze kilka samochodów Open+2000, które z pewnością kibice zobaczą już w Jahodnej i Limanowej, ale nie chcę wyprzedzać faktów i niech to będzie niespodzianka, która zachęci do przyjazdu na zawody.

Ten wyścig był dla nas, czyli ekipy www.wyscigigorskie.pl, świętem. A co świętowaliśmy? 5 urodziny istnienia portalu www.wyscigigorskie.pl. To już 5 lat, podczas których nie opuściłem ani jednego wyścigu. Niezły wynik! Z tej okazji podczas zawodów pojawił się Andi Mancin z samochodem NASCAR i wyścigowym Lancerem Evo. Miałem również okazję pierwszy raz od dawna przejechać się po trasie w trakcie zawodów (przeważnie nie mam czasu podczas zawodów na takie atrakcje). Ale tym razem się udało.

W Korczynie pojawiły się również zabytkowe samochody w ramach Podkarpackiego Rajdu Pojazdów Zabytkowych. Dużo ciekawych samochodów, które podobały się kibicom. No właśnie KIBICE. Tylu kibiców nie widziałem już dawno podczas wyścigów górskich. Od startu do mety stał prawie że mur ludzi, którzy przyszli oglądać najszybsze polskie samochody i najlepszych zawodników w kraju. To było wielkie święto motorsportu, jakie mam nadzieję powtórzy się podczas każdej polskiej rundy GSMP w sezonie 2012.

Podsumowując, zawody w skali 10 punktowej oceniam na 9+. Była zabawa, rywalizacja, piknik, wielkie show i wyścigowy weekend na najwyższym poziomie. Gratuluje organizatorom. A tymczasem wracam do pracy, której po GSMP Korczyna mam mnóstwo. Teraz szykujemy się do Jahodnej, która będzie nowością dla nas i polskich zawodników. Do zobaczenia na trasie 9 i 10 czerwca.

Pozdrawiam,
Łukasz

Łukasz Strzelecki i Andi Mancin

niedziela, 6 maja 2012

Inauguracja Wyścigowego Pucharu Polski 2012

W miniony weekend 28-29 kwietnia, wybraliśmy się na inauguracyjne rundy Wyścigowego Pucharu Polski. Tor Poznań przywitał nas idealną pogodą do rozgrywania zawodów ale również do przygotowania naszych materiałów filmowych, po które pojechaliśmy na 1 i 2 rundę. Przy okazji cały zespół Team Promotion, zażył kąpieli słonecznej już na początku sezonu, więc liczymy, że podczas wszystkich rund WPP jak i GSMP w tym sezonie będziemy mieli równie dobrą pogodę do pracy jak podczas pierwszych dni długiego majowego weekendu.

Jak już pisałem, Wyścigowy Puchar Polski rozwija się bardzo szybko i energicznie. Podczas pierwszych zawodów jakie zostały rozegrane wyjątkowo jednego dnia (dwie rundy), kibice zgromadzeni na torze mieli okazję oglądać ponad 40 zawodników. Można powiedzieć dosyć mało, ale pierwsze dwie rundy 28 kwietnia, zostały ogłoszone na dwa miesiące przed rozpoczęciem sezonu, więc nie każdy zdołał przygotować wyścigówki do inauguracji. Po rozmowach z zawodnikami, liczę, że podczas 3 i 4 rundy pojawi się co najmniej 60 zawodników, co będzie rekordem frekwencji.



Tak czy inaczej, podczas pierwszych rund zobaczyliśmy wyścigi małych Seicento i Cinquecento, których wystartowało do wyścigu w ilości 17 aut. Zawody otwierające sezon na torach, były również inauguracją a zarazem debiutem wyścigowych Kii Picanto. Swoje siły sprawdzali Krzysiek Steinhof, Kuba Sudoł i Janusz Komorowski. Autka prezentowały się bardzo fajnie, a na torze okazały się małymi bolidami.

Oprócz małych aut, mogliśmy obejrzeć typowo wyścigowe Clio, Hondy, Alfy, Ople i BMW no i Youngtimery, które zrobiły na mnie dosyć duże wrażanie. Kilka ciekawych BMW w tym białe 635 Dawida Bokieja, pomarańczowe BMW 320 E21 Łukasza Raweckiego no i Renault Alpine i Ford Escort Mk2 Arka Siewierskiego, który do tej pory startował w GSMP i podczas tego weekendu zadebiutował na torze.

W sobotę od samego rana wyposażeni w kamery, aparaty i mikrofony wyruszyliśmy na tor aby, zdobyć ciekawe ujęcia, jakie już na dniach pojawią się w relacji z zawodów oraz w klipach zawodników. To był bardzo intensywny dzień. Dwie sesje treningowe i dwa wyścigi wszystko razy dwa. W tym czasie zwiedziliśmy praktycznie wszystkie zakątki Toru Poznań, zrobiliśmy masę ciekawych ujęć. Zapraszam na www.wyscigowypuchar.pl, gdzie już w najbliższych dniach zobaczycie relację.

No tak, zapomniałem wspomnieć, że od 1 i 2 rundy WPP, rozpoczęliśmy również współpracę z portalem www.wyscigowypuchar.pl, na której publikowane będą nasze artykuły, relacje filmowe oraz materiały filmowe zawodników.

Zapraszam was do odwiedzenia kolejnych zawodów jakie zostaną rozegrane w ramach Wyścigowego Pucharu Polski już w ostatni weekend czerwca. To będą zawody połączone wraz z WSMP i FIA CEZ Trophy. Więc na pewno nie zabraknie wspaniałych szybkich samochodów, formuł, aut GT i ciekawostek dla każdego kibica.



Przy okazji załączam wam kilka fotek które udało mi się cyknąć na Torze Poznań. 


Pozdrawiam,
Łukasz

niedziela, 8 kwietnia 2012

GSMP magnesem dla zawodników i kibiców


Na początek chciałem życzyć wszystkim Wesołych Świat, spełnienia wszelkich marzeń, tych prywatnych i sportowych no i mokrego dyngusa, który zdarzy się tylko w poniedziałek wielkanocny.

Dzisiaj tak jak obiecałem ostatnim razem wracamy do Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski. Chciałbym poruszyć sprawę frekwencji zawodników, kibiców i fenomenu jakim stały się rundy GSMP w ubiegłych latach i mam nadzieję, będą dalej zaskakiwać wszystkich dookoła.

Co przyciąga nowych zawodników do GSMP? Zadaję sobie to pytanie od dłuższego czasu i odpowiedzi znalazłem kilka, do tego każda ma wpływ na postawione powyżej pytanie.

Niewątpliwie przesłanką, która stała się chyba decydującą przy wyborze GSMP, dla niejednego zawodnika były finanse. Zgadza się to pieniądze w tym sporcie decydują o wszystkim. Wyścigi górskie są dość tanią ale za to widowiskową konkurencją sportu samochodowego. Policzmy na szybko ile może kosztować nas sezon startów:

1.       Licencja – to koszt ok. 1500 zł
2.       Wpisowe – mamy 7 wyścigowych weekendów x 1000 zł = 7000 zł
3.       Paliwo do samochodu – średnio na 50 km jazdy niech kosztuje nawet 300 zł x 7 = 2100 zł
4.       Dojazd na zawody – różnie ale średnio 500 zł x 7 rund = 3500 zł
5.       Nocleg – przy ekipie 4 osobowej to w zależności od miejsca ok. 400 zł x 7 = 2800 zł
6.       Opony slick – komplet wystarczy wam nawet na cały sezon ale koszt to ok. 4000 zł,
7.       Opony deszcz – komplet na cały sezon, koszt to ok. 4000 zł w zależności od opony,
Fot. Artur Bysiek
To chyba podstawowe zaokrąglone koszty do których zaraz doliczymy bezpieczną kwotę na wydatki inne, które mogą nas spotkać podczas sezonu. Suma to 25 000 zł do której dodamy bezpieczne 5 000 zł. Czyli w kwocie 30 000 zł możemy śmiało bawić się pełny sezon wyścigów górskich, mając oczywiście samochód do tej zabawy. Czy to dużo czy mało? Możemy porównać do budżetów rajdowych i wychodzi nam że 30 000 zł to wydatek niejednego teamu, uwaga !!! tylko na jeden rajd. Czyli tak de facto wyścigi górskie (pełny sezon) kosztują tyle co jeden rajd RPP, czy RSMP słabym autem.

Tak więc, przyciąganie zawodników w dobie „kryzysu” jest naturalnym oddziaływaniem środowiska, które eliminując koszty, pozwala zawodnikom na starty w cyklu Mistrzostw Polski.

Mamy za sobą pieniądze, teraz przejdźmy dale. Sama forma zawodów przyciąga zawodników, którzy mogą spokojnie spędzić weekend poza domem. Nie trzeba poświęcać całego tygodnia na przyjazd, zapoznanie z trasa, testy przed każdym rajdem. GSMP jest dla ludzi, którzy na co dzień pracują, a na weekend chcieliby oderwać się od rzeczywistości i robić to co lubią najbardziej, czyli jeździć szybko samochodem.

Do weekendowej formy rozgrywania zawodów z pewnością dołożyłbym klimat jaki panuje w górach. Piknik motoryzacyjny, bo tak należy nazwać cykl GSMP, sprawia, że i kibice i zawodnicy bawią się świetnie podczas każdych zawodów. Na piknikowy klimat składa się kilka czynników. Pierwszy to park serwisowy tuż przed startem, do którego kibice mogą śmiało wejść podejść i z bliska przypatrzeć się pracy zespołów. Tuż za parkiem serwisowym mamy trasę max. 6 km, czyli wszystko w jednym miejscu podane kompaktowo. To sprawia, że kibic w ciągu nawet 1 dnia może zobaczyć serwis, start, i trasę a do tego ceremonię wręczenia pucharów, tak naprawdę wszystko w jednym miejscu. Do tego wszystkiego może posmakować wyścigowej kiełbasy, która na zawodach smakuje całkowicie inaczej. To wszystko sprawia, że cykl GSMP jest tak ciekawy dla kibica pod względem atrakcyjności, zwartej formuły rozgrywania zawodów, jak i dla zawodnika, który ma do zapamiętania 1 trasę.

Ostatnim elementem, który według mnie, sprzyja pozyskiwaniu nowych zawodników oraz kibiców to medialność tej konkurencji. To bardzo mocno przemawia do zawodników, kibiców oraz sponsorów, którzy chcą inwestować w ten sport. Nie raz słyszałem od samych zawodników, stwierdzenia, że ścigają się w GSMP bo jest medialne, przyciąga kibiców i po prostu jest dobra atmosfera. Te czynniki tworzą medialność zawodów. GSMP ma swoja stronę internetową www.wyscigigorskie.pl, która na rynku funkcjonuje już 5 lat i podczas zawodów GSMP Korczyna 18-20 maja będzie świętowała swoje 5 urodziny. Wyścigi górskie oprócz portalu mają swoją Internet TV tworzoną przez ekipę Team Promotion Studio, gdzie kibice mogą oglądać onboardy, wywiady i pełne relacje z zawodów. Oprócz portalu i Internet TV, wyścigi coraz częściej goszczą na antenach TV regionalnych oraz ogólnopolskich w kanałach TVP Info, TVP 1, TVP 2 czy TVN-Turbo, ale i w TVN również. Coraz częściej prasa chce pisać o tych zawodach, ze względu na ich rozmiar, ilość zawodników czy tysiące kibiców, które kibicują najlepszym polskim kierowcom, w naprawdę najszybszych brykach (ponad 600 koni). Do całej szerokiej gamy medialnej trzeba dodać Internet i portale samochodowe, które również piszą o tym sporcie. Patrząc choćby na zawody WPP czy WSMP to wyścigi górskie o lata świetlne odbiły do przodu od torowej formy ścigania się w Polsce.

Fot. Maciej Niechwiadowicz
Wszystko to co wymieniłem powyżej powoduje dużą frekwencję zawodników sięgającą w sezonie 2011 średnio 66 zawodników podczas każdych zawodów. Frekwencje ponad 100 zawodników, też przestały być tylko marzeniem i stają się powoli codziennością. Z całej stawki za każdym razem 50% samochodów stanowią klasy historyczne, które stworzyły jedyne w swoim rodzaju miejsce w Polsce do ścigania się samochodami z utraconymi homologacjami. To niewątpliwie jest główną zaletą wyścigów górskich i tym co wpływa na dużą frekwencję. Nie każdego stać na Lancera, Imprezę czy topowe Clio, do rywalizacji w Generalce. W GSMP, możesz kupić malucha, zrobić go niskim kosztem i walczyć jak reszta stawki o tytuły Mistrza Polski. Możesz wykorzystać wspaniałe piękne historyczne i zabytkowe auta do rywalizacji. To tylko w GSMP. Nie znajdziesz tak szerokiej klasy historycznej w rajdach, które upadają, ani w wyścigach torowych, które i tak dzięki WPP podniosły się z letargu.

W tym miejscu chciałbym nawiązać do artykułu z wywiadem z Tomkiem Czopikiem, który bardzo mocno ostatnimi czasy krytykuje PZM i mówi o dramatycznej frekwencji w RSMP i poniekąd w wyścigach. Chyba, Pan Tomek, zapomniał o tym, że istnieje taka konkurencja jak Górskie Samochodowe Mistrzostwa Polski, które radzą sobie bardzo dobrze, i można by z nich brać przykład i wzorować się na rozwiązaniach stosowanych w GSMP. To, że w rajdach frekwencja jest mała, nie dziwi nikogo, kiedy w kryzysie na rajd ze strony zawodnika trzeba wydać co najmniej 20 tysięcy złotych. Powiedzmy szczerze, nie każdego stać, nawet tych, którzy mają sponsorów i fundusze. Ktoś powie mi, że rajdy i wyścigi są zbyt mało medialne. Wcale nie, wystarczy tylko zainteresować media wydarzeniem, które jest nietuzinkowe. Organizacja imprez samochodowych, to już nie tylko sport, trzeba dać coś więcej dla zwykłego kibica, widza, czy dziennikarza. Trzeba dać imprezę pełną wydarzeń nie tylko sportowych. Tylko wtedy okaże się, że media same interesują się tą konkurencją.

Nie mogę zgodzić się z Panem Czopikiem, że całe zło to PZM. Oczywiście, jeśli się nie rozmawia, nie prowadzi dialogu i nie proponuje własnych rozwiązań, to można stać w miejscu jeszcze lata świetlne. Dlaczego RSMP nie dostosowało klas do samochodów historycznych, widać wśród rajdowców nie ma, aż takiej woli startów takimi samochodami, no i te koszty przerażają. Nie cała wina leży po stronie PZM. Trzeba wyjść z inicjatywą, zacząć działać, pokazać, że można. Słowa wpisywane na Facebooku czy w licznych wywiadach nie spowodują działania.

Szkoda, że Pan Czopik, mówiąc o upadających rajdach i wyścigach nie wymienił GSMP, jako konkurencji, która jest godna polecenia dla startujących jak i dla widzów oraz mediów, które otrzymują produkt można powiedzieć kompaktowy. GSMP jest wzorem do naśladowania dla każdej dyscypliny sportu samochodowego w Polsce i dużo każdy z organizatorów mógłby wynieść z GSMP, gdyby pojawił się zobaczył jak to jest organizowane. Szkoda, też że i zawodnicy z RSMP nie chcą pojawić się na rundach wyścigów górskich, a może boją się, że górale byli by szybsi :). Według mnie GSMP, to konkurencja, która w 2012 po raz kolejny potwierdzi swoją dominację w świecie motorsportu, a już zdecydowanie pokaże swoją przewagę nad RSMP, WSMP czy WPP i Rallycrossem.

Dlatego też zapraszam wszystkich kibiców do odwiedzania zawodów GSMP, zawodników do wybierania tej fory ścigania, ponieważ za niewielkie pieniądze można świetnie się pobawić, nie koniecznie będąc tylko i wyłącznie profesjonalnym zawodnikiem, który spędza całe swoje życie w samochodzie wyścigowym, ale spędzić ten czas jako odskocznia od codzienności. To w wyścigach górskich jest wartością dodaną – jej zawodnicy, wierni kibice, których z roku na rok przybywa oraz organizatorzy, którzy dają z siebie wszystko.

Pozdrawiam świątecznie i do zobaczenia na trasach GSMP w sezonie 2012.
Łukasz